facebook

poniedziałek, 25 maja 2009

Samotność, a.. alkohol.

Mimo, że sen mnie już powoli dopada, należałoby się wywiązywać, z tego, co się powiedziało/napisało. Dzisiaj pierwszy felieton z cyklu: "Samotność, a.. ". Miłej lektury.
Na wstępie chce przypomnieć, że nie każda osoba samotna musi pasować do opisu. Znajdują się wśród nas abstynenci, a także osoby sięgające po kieliszek okazjonalnie. O ile, ich ten tekst nie dotyczy, to łatwiej im będzie zrozumieć osoby, które w ten sposób radzą sobie ze swoimi problemami.
Na początku musimy się zastanowić, czy dokonywać podziału ze względu na płeć? I tak i nie. Odsetek mężczyzn alkoholików jest większy, więcej z nich także się leczy z nałogu, a co najważniejsze widok pijanego mężczyzny nie jest niczym nadzwyczajnym. Widok pijanej kobiety to zawsze jakieś komentarze. Łatwiej jest wyjść paczce facetów na mecz przy piwie, niż dziewczynom na drinka, tak by zabrzmiało to naturalnie. Cóż, takie jest życie i póki co nic się nie zmieni. Ja jednak opiszę tutaj samotnych i ich picie, które zazwyczaj nie wiąże się z wychodzeniem do knajp, barów, pubów.
Upijają się w zaciszu swego domu. Preferują zazwyczaj drogie alkohole. Nie dlatego, że stać ich na takie, tylko ze względu na smak. Łatwiej wypić whisky z colą niż szklankę wódki. To wie w sumie każdy z nas. W ich domowym barku nie brakuje dziwacznych likierów i nieznanych win z różnych zakątków świata. Lubią się delektować się przygotowanym wcześniej drinkiem, Malibu czy Bacardi. Nie pogardzą też zimnym, dobrym piwem. Czy to z sokiem w kuflu czy w butelce - to już akurat nie jest ważne. Skoro piją już sami w domu, to nie można o nich powiedzieć po prostu alkoholicy. Oni nie piją, bo muszę się napić, oni piją sami, bo nie mają z kim. Właśnie oglądają jakiś fajny film, pracują przy komputerze, a alkohol jest tylko dodatkiem do tego, co właśnie robią. To jest takie mimowolne picie w ciągu tygodnia. Wraca się z pracy/szkoły i nie mając nic do roboty osoba samotna ogląda film popijając sobie powoli i jedząc coś niezdrowego.
Nie wiadomo, dlaczego są dwa różne spojrzenia na te same sprawy. Osoba samotna pije sobie spokojnie drinka w domu - alkoholik nie radzący sobie z problemami. Kobieta pije drinka przed telewizorem, a jej mąż pije piwo w drugim pokoju oglądając mecz - ona pije drinka, bo nie jest dowartościowana przez mężczyznę i musi się odstresować. Ktoś zaprzeczy?
Jest jeszcze drugi aspekt picia samotnych. Dzieje się to w weekendy, kiedy ich znajomi nigdzie ich nie zaprosili i muszą kolejny raz siedzieć w domu. Normalni ludzi piją zazwyczaj po to by się wyluzować lub po prostu piją w towarzystwie z resztą znajomych. Najczęściej na imprezach klubowych, masowych, spotkaniach sportowych czy na zwyczajnych piknikach, albo po prostu w domu. Okazji jest wiele, jak urodziny, awans, rocznica.
Samotni piją w swoim towarzystwie w domu. Nie chcą się odstresować, tylko zdołować. Wprowadzić się w stan odrętwienia umysłowego i zacząć myśleć depresyjnie. Z alkoholem jest im łatwiej. W skrajnych przypadkach upijają się do nieprzytomności. Przynajmniej nie nudzą się w sobotnie wieczory. Wiele osób się nie zgodzi, ale czasem tak jest.
Przyjrzymy się teraz piciu poza domem.
alkohol picie kobieta

Nie łatwo jest się napić poza domem samej/samemu. W naszym kraju w ten sposób najłatwiej można zarobić mandat. Piwko na trawie, łące, brzegu rzeki - brzmi nieźle, ale któremu samotnemu będzie się chciało wychodzić z domu, skoro może to zrobić w domu. Dobrze sobie zdaje sprawę, że po chwili dopadną go dziwne myśli widząc inne osoby pijące w grupach, albo pary spędzające czas obok niego. Pozostaje wyjście gdzieś do baru. Jeśli jesteś facetem - proszę bardzo, kobietą - raczej nie przekroczysz progu. Nawet jeśli, zawsze pozostaje obawa, że ktoś obcy się przysiądzie. Mamy już piwo/drinka i siadamy sami przy stoliku (nie przy barze). Jeśli nikogo nie ma jeszcze, to usłyszymy szepty obsługi: "Tak wcześnie, a on już przyszedł się napić". Jest więcej ludzi - poczujemy ich wzrok na nas sądząc, że na pewno o nas dyskutują. Czujemy się jak najgorszy alkoholik i pragniemy tylko jak najszybciej dopić i uciec stamtąd. Picie w domu jest bezpieczniejsze.
Czas na imprezę. Urodziny u kogoś w domu. Cóż, tu już wiele zależy od preferencji pijących samotników. Jedni piją szybko wódkę i równie szybko odpadają. Inni nie piją prawie nic, tylko kilka piw, albo delektują się jednym drinkiem przez pół wieczoru. Zdarza się, że mimo że wszyscy piją razem osoby takie piją same. Wychodzą na balkon, do kuchni, do innego pokoju. Wolą spokojnie się napić, bez żadnych toastów itp. Zazwyczaj przyjęta strategia i tak ma na celu nie pójście później nigdzie do klubu, bo tam czują się źle. Więc albo taksówka odwozi ich nieprzytomnych do domu, albo uciekają do siebie praktycznie trzeźwi tłumacząc się, że jutro rano muszą załatwić coś naprawdę ważnego.
Impreza: Dla osób dłużej samotnych, to coś ostatecznego. W tłumie bawiących się ludzi i nawiązujących nowe kontakty, tylko oni czują, że tutaj nie pasują. Jeśli są jeszcze trzeźwi postanawiają, jak najszybciej zmienić ten stan. Wszyscy się bawią, a oni zazwyczaj siedzą sami przy stoliku - pilnują miejsca, torebek itp. Obserwują.
nieśmiały picieFot.: Paski.org

Nawet po alkoholu nie potrafią się bawić. Może i łatwiej się porozumieć ze swoimi znajomymi, ale to nie zmienia faktu, że uśmiech na ustach wciąż jest doczepiony. Czasami ciężko takie osoby ściągnąć z parkietu. Jako indywidualiści wolą tańczyć samemu, nie obchodzi ich, kto znajduje się obok nich. Zatracają się w tańcu, aż do rana.

Są czasem te dobre dni, gdy ilość alkoholu jest idealnie dobrana, a samopoczucie jest niezłe. Udaje im się wtedy czasami poznać kogoś płci przeciwnej. Zazwyczaj jest to na domówce, gdy otaczają ich znajomi ich znajomych. Łatwiej im wtedy się przełamać i nawet być duszą towarzystwa. Tracąc głowę i kontrolę nad sobą lądują często z nowopoznaną osobą w łóżku budząc się rano z wielkim kacem. Moralnym.

A na sam koniec osobna kategoria: Upijanie się na umór (o którym już było krótko powyżej). Nie należy jej rozumieć, jak urwany czasami film. Nie wiadomo, kiedy zaczyna się problem, ale granica między wypiciem drinka do filmu, a obudzeniem się trzy godziny później we własnych wymiocinach jest bardzo mała. Samotni piją wtedy bez celu, a raczej celem jest upicie się samo w sobie, byleby nie myśleć, zapomnieć o dzisiejszym dniu i o własnych niepowodzeniach. Każdy łyk przybliża ich do krainy bezproblemowości. Tak jest po prostu łatwiej radzić sobie ze swoimi problemami., a raczej strach przed zmierzeniem się z nimi na trzeźwo.

Edit: Zauważyłam, że wiele osób czyta artykuł o pijących nieśmiałych szukając istotnych informacji. Wydaje mi się, że będzie trzeba rozbudować ten artykuł. Zacznę od odpowiedzi na zapytania wpisywane w wyszukiwarce.
  1. Jak pomóc nie pić alkoholu osobie samotnej?
To wszystko zależy od skali problemu. Jeśli picie zostało spowodowane niedawnym przykrym wydarzeniem u osoby samotnej, to może, gdy już pozbiera wszystkie myśli, odstawi alkohol na bok. Wtedy wypadałoby wspierać osobę w rozwiązaniu głównego problemu, a nie zaczynać na nią krzyczeć za picie. Niewiele tym osiągniemy, przecież jako osoba wolna, może sobie robić, co chce. Zwłaszcza pić. Sama, bo sama, bo czemu nie. Należałoby znaleźć przyczynę tego picia, która zdaje się błaha: "Piję, bo jestem sam/-a i nie mam, co robić wieczorem". Nie uda nam się na szybko zeswatać kogoś, ani też znaleźć dla niego czas, by nie spędzał czas sam w domu.
Są jednak sposoby oduczania. Najgorszy to dolewanie czegoś na przeczyszczenie lub wymioty do wódki. Po paru tygodniach zmian wódki dana osoba stwierdzi, że nie może pić takiego alkoholu i próbując uzupełnić tą lukę "przerzuca się" na piwo lub inny alkohol. Metoda ta jest trochę drastyczna i wymaga naszej ingerencji, ale czasem udaje się uzyskać dobry rezultat.
Kolejna metoda, którą sama zastosowałam z powodzeniem, to zaproszenie samotnej/-ego do siebie i poczęstowanie jakimś dobrym alkoholem. Potem przyjście do takiej osoby z likierem lub jakimś dobrym winem i zachwalenie tego wspaniałego trunku. Na najbliższej imprezie domowej należy robić różne kolorowe drinki i przekonywać osobę samotną, że przecież wydając tyle pieniędzy na alkohol, może sobie pozwolić na tak wymyślne rzeczy. Uświadomienie, że picie czystej wódki w domu jest bez sensu, a sączenie drinka przez kilka godzin jest prestiżowe jest może sposobem. Tylko nie zrobimy abstynenta, ale zmienimy tylko kulturę picia. Coś za coś.
Kolejny sposób: Moja koleżanka została publicznie porównana do "żulicy", oczerniona i wyśmiana. Nie przez obcych ludzi, tylko przez swoje przyjaciółki. Załamana wróciła do domu i oczywiście piła. Rano znalazłyśmy ją nagą w swoich wymiocinach. Po kilku godzinach wpływania na jej sumienie i doprowadzeniem do stanu świadomości udało się osiągnąć zamierzony cel. Nie pijesz przez miesiąc, a potem zabieramy cię do spa. Takie przekupstwo, ale chociaż tamtem miesiąc dawno minął, dalej dzwoni i pyta się, czy może wypić sobie piwo przed snem sama, bo nie chce by ktoś o niej źle pomyślał, zwłaszcza my.
I na koniec: leczenie. Coś raczej nierealnego do wykonania, jak i zabranie nieśmiałej/-ego do psychiatry. Sama nie mam pojęcia, jak to zrobić, ale to już muszą być skrajne przypadki, gdy już żadne sposoby nie pomagają.

Mam nadzieję, że będą pomocne moje wypowiedzi. Poczytam kolejne zapytania i uzupełnię dalej artykuł.
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis

Napisano już 15 komentarze/y. Zapraszam do dodawania kolejnych...
Już teraz przyłącz się do dyskusji i dodaj nowy komentarz

Kacper pisze...

Po przeczytaniu felietonu ucieszyłem się, że mnie ten temat nie dotyczy ;-) Pewnie pomyślisz, że oszukuję sam siebie, ale wcale nie... ja po prostu nie mogę pić. Mój żołądek niechętnie trawi alkohol, więc zdarza mi się pić nie częściej niż raz w miesiącu i to bardzo niewiele ;-) Ale rzeczywiście alkohol jest świetną ucieczką od ciągłych myśli o swoim samotnym życiu. Ja jednak wolę uciekać np. w muzykę.

Antonina pisze...

Napisałabym "Szczęściarz", ale zostałoby to źle odebrane.

Anonimowy pisze...

ten artykuł to jakaś kpina

Antonina Kostrzewa pisze...

A to niby dlaczego?

Anonimowy pisze...

Witam:-) myślę, że wypowiedzi powyżej pokazują że temat jest trudny...a może raczej brak wypowiedzi, tych którzy mogliby coś powiedzieć sensownego w tym temacie. Mechanizm wypierania i zaprzeczania samemu sobie jest "mega", chyba u każdego z nas...

Antonina Kostrzewa pisze...

Temat jest trudny i każdy, kto miał z nim doświadczenia, ma inne zdanie na ten temat.

Anonimowy pisze...

Moje życie jest nudne z mojego punktu widzenia.Ostatnio chciałem się upić, chodź mi coś nie chciało na to pozwolić. Coś tak jakby mi chciało powiedzieć nie rób tego. Ale jak wiadomo każdy ma chwile słabości.

Anonimowy pisze...

Temat jest trudny, to fakt.Dlaczego ja pije? bo tak jest latwiej. szybkie zasniecie to brak mysli o wlasnych niepowodzeniach, o braku przyjaciol, o wlasnej niedoskonalosci. Jednoczesnie to dobry sposob na poczucie czegokolwiek. sposob na poznanie, ze jest sie czlowiekiem

Anonimowy pisze...

zgadzam się z wczesniejszym komentarzem. Nawet w tym momencie piszac ten komentarz pije "bo takk jest łatwiej i lepiej "

Anonimowy pisze...

super tekst zgadzam się w 100% ja właśnie dlatego piję...teraz też, choc nigdy nie straciłam świadomości, nie zrobiłam niczego głupiego po alkoholu, nie znalazłam się na dnie...wiem ile moge wypić i wiem kiedy światu sie po alkoholu nie pokazywac...

Antonina Kostrzewa pisze...

Alkohol to często droga bez odwrotu, początkowo pomagający, później uzależniający i powodujący spustoszenie w organizmie, jak i otoczeniu. Ukrywanie się to też nie jest żadne rozwiązanie.
Jeśli szukamy czegoś, co nam pomoże zasnąć, zrelaksować, to jest wiele innych środków, a część z nich można uzyskać od lekarza.

Anonimowy pisze...

Zaczyna się skromnie piwko 2 ... potem co raz więcej coraz częściej w moim wypadku zaczęło przybywać kilogramów ... i tak dalej dalej .... aż w końcu okazuje się, że pijesz co drugi dzień. Wiesz, że robisz, źle a robisz to dalej i dalej. jak to zmienić ?? W moim wypadku powodem tej rozsterki życiowej byl zwykły zawód ze strony innej osoby dla ktorej zrobiło się wiele dobrego.

Nie jest łatwo się z tego wyrwać nie mnej jednak trzeba zapełnić sobie wolny czas jaki kolwiek zajęciem

W moim wypadku jest to przywrócenie zdrowego stylu życia i picie max raz w tygodniu w maksymalnie 3 piw :) .... bo dobrym terningu wystarczy 1 piwo, żeby mieć odlot

barabara pisze...

Są różne sytuację w życiu ale uciekanie w alkohol czy używki to nie jest rozwiązanie problemu. Nie mówię że każdy ma być abstynentem bo NIE, ja sama czaszami jak mam ciężki dzień wypiję lampkę wina na odprężenie. Bardzo merytoryczny wpis. Pozdrawiam.

Unknown pisze...

Że tak zacytuję. "Piję bo mnie wkurwia, piję bo nie umiem inaczej, piję bo lubię."

Piotr Kuśmierek pisze...

Witaj, siostro wsamotności. Dziś wypiję za Ciebie. Będzie mi przyjemnie.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails