facebook
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 października 2014

Poznaj siebie - poznaj historię swojej nieśmiałości

Tak naprawdę nieśmiałość najczęściej wysysamy z mlekiem matki. Dzieje się tak, gdyż najczęściej powtarzamy zachowania naszych rodziców, których uczymy się, jako dziecko. Są to zachowania, których z początku nie do końca rozumiemy, ale dostrzegamy, że nie wszystko przebiega we właściwym porządku. Wtedy zauważamy, że rodzice sobie odpuszczają w niektórych sytuacjach, w których powinni działać. Już w piaskownicy wiemy, gdy ktoś nam zrobi krzywdę lub zabierze zabawkę, to możemy liczyć na pomoc naszych opiekunów, którzy powinni stanąć w naszej obronie, jak i zwrócić uwagę na niewłaściwe zachowanie. Jednak w tym momencie brakuje pełnej reakcji. Tak naprawdę nasza obrona, to tylko ucieczka. Często słyszymy: Odpuść sobie, to nie jest warte świeczki, nie ma potrzeby się denerwować niepotrzebnie. W ten sposób nie czujemy wsparcia rodziców, którzy wolą się odsunąć, niż reagować.
Fot.: Andy
W późniejszym wieku widzimy inne zachowania, które nie sprawiają innym dorosłym problemu, a do tego powtarzamy je. Gdy wszyscy dostają za darmo dwa cukierki, a my dostaliśmy tylko jednego, to powinniśmy się o to upomnieć. Jednak nasi rodzice tego nie robią. Godzą się z tym, że zostali oszukani i mówią tylko „No trudno”, to samo dotyczy błędnie wydanej reszty w sklepie, zawyżonych rachunków i innych. Problem stanowi także poproszenie innego dorosłego o przysługę czy o pożyczenie czegoś. Wtedy już wiemy, że niestety nie możemy dokończyć naszego rysunku, bo skończyła się nam farba, a sąsiadów nie ma się, co o to pytać nawet. W ten sposób utrwalamy w sobie taki, a nie inny styl życia.
Nabieramy obawy przed publicznym wystąpieniem - boimy się wygłaszania referatów, nie chcemy występować publicznie na przedstawieniach czy apelach. Dla każdej młodej osoby to sytuacja stresowa, ale nas ona po prostu zaczyna przerażać i wymyślimy sobie milion sposobów, byleby nie musieć uczestniczyć w czymś takim. Na lekcjach nie chcemy się wychylać z tłumu. Lepiej siedzieć cicho i nic nie mówić. Po co się zgłaszać, skoro może zrobić to ktoś inny. Tak samo zaczynamy reagować na przemoc wobec innych - spuszczamy wzrok i udajemy, że tego nie widzimy, bo dlaczego to my mielibyśmy coś powiedzieć. Niestety nabycie takiego zachowania przejdzie także na nasze dorosłe życie.
Takie odpuszczanie sobie w różnych sytuacjach, a oprócz tego strach przed zrobieniem prostych rzeczy sprawia, że zaczynamy powtarzać te zachowania. Nagle sobie uświadamiamy, że kupno loda jest problemem, a wcześniej nim nie było. Nasze relacje z rówieśnikami także się zmieniają. W okresie dojrzewania wstydzimy się drugiej płci, a później także mamy problemy z kontaktami z naszą. Nie musimy stawać się od razu przysłowiowym odludkiem, ale sami zauważamy, że inni nie mają z nami o czym za bardzo rozmawiać, a sami nie potrafimy rozpocząć nowej znajomości. Naśladujemy naszych rodziców także w domu. Chętniej spędzamy czas przed telewizorem czy komputerem, zamiast wyjść do innych. Nie odwiedzamy naszych znajomych z klasy, a oni także nie przychodzą do nas. Spotykamy się z nimi tylko w miejscach wspólnych, jak autobusy, szkoła, u lekarza czy dentysty. Traktujemy innych, jako zło konieczne. Tak naprawdę lepiej nam żyć w pojedynkę.
Czy w ten sposób może pojawić się kolejny nieśmiały? Dlaczego nie. Nauka przez obserwacje niesie nie tylko pozytywne reakcje. Może ci się wydawać, że twoja nieśmiałość jest dziedziczna, ale przypomnij sobie wcześniejsze zachowania swoich najbliższych, by zrozumieć, gdzie tak naprawdę mógł leżeć problem. Poznaj siebie poprzez swoją przeszłość, a będziesz mógł także sam się zmienić.
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis

czwartek, 7 listopada 2013

Życie w cieniu, czyli świat bez pochwał

Jak żyć, gdy każdego dnia nikt nas nie zauważa. Jak udowodnić, że coś potrafimy, jeśli na każdym kroku słyszymy tylko krytykę. Jak zwyciężyć, jeśli pochwał brak. I jak wyjść na powierzchnię, gdy każde słowo sprawia, że osoby nieśmiałe jeszcze bardziej zamyka się w sobie i ucieka w swój własny świat. Mówi się, że niektórzy mają już takie predyspozycje, ale jak zawsze to wpływ rodziców jest najważniejszy. To oni potrafią jednym słowem wyzwolić pasje, a drugim sprawić, by dziecko nie chciało się czymś pochwalić. Wydawać by się mogło, że okres dzieciństwa nie jest znacząco ważny w kształtowaniu dojrzałego życia, jednak, jak się okazuje to właśnie te niepozorne dzieciństwo, czas laby i zabawy do mniej więcej dziesiątego roku życia stabilizuje nasze dalsze predyspozycje i wpływa na naszą całą przyszłość.
dorosłość, dzieciństwo, życie
To wtedy kilka małych rzeczy sprawia, że nasza pewność w dorosłym życiu siebie znika gdzieś i chowa się za czarnymi chmurami. Nie wierzymy w nasze umiejętności, albo stwierdzamy, że w ogóle ich nie mamy. Gdzieś czasami odnajdujemy przez chwilę zadowolenie z prostych czynności i przypominamy sobie, że kiedyś już to robiliśmy. Krok po kroku odkrywamy nasze karty i wracamy do wspomnień, kiedy coś szczególnego sprawiało nam przyjemność i jedno słowo naszego dziecięcego autorytetu sprawiło, że nigdy więcej nie staraliśmy się tego robić ponownie. Dopiero teraz widzimy, że już jest trochę za późno na niektóre rzeczy, że zaprzepaściliśmy nasz talent. Niektóre zdolności da rady nabyć tylko w wieku dziecięcym, później nauka nie przychodzi tak łatwo, a nasze ciało nie zawsze jest sprostać różnym czynnościom. Dlatego teraz zastanów się przez chwilę nad swoją przeszłością. Dawno temu, w dziecięcych czasach. Przypomnij sobie powrót do domu z pierwszą klasówką, tą najlepszą ze wszystkich i tą średnią, a następnie sięgnij w pamięci do reakcji rodziców. Nie przypominaj sobie słów, one nie zawsze znaczą wiele. Odtwórz w pamięci język gestów, te mimowolne reakcje, które potrafią zmienić wszystko. A na koniec zastanów się, jakie uczucia ci towarzyszyły wtedy, a jakie teraz, gdy patrzysz na to przez pryzmat doświadczenia. Były to pochwały czy raczej niezadowolenie, a może fałszywe słowa, które zdradziły gesty. Znajdź jeszcze w głowie czas, jaki rodzice poświęcali na twoje zainteresowania, jak bardzo byli zaangażowani w to, by ci się udało coś osiągnąć. Znajdź ten obraz, utrwal go sobie w pamięci, a gdy otrzesz łzę z policzka, odnieś to wszystko do teraźniejszości i odpowiedz na jedno tylko pytanie: Za co mam podziękować?
Świat bez pochwał istnieje obok nas. Jeśli nie dotyczył nas samych, to może dotyczy naszych najbliższych. Jeśli znajdziemy go w swojej głowie, to może nam to pomóc rozwiązać kilka problemów naszej teraźniejszości. Znaleźć nasze nowe hobby, wyzwolić dziecięce pragnienia i żyć na nowo. 
Lepiej nie doceniać, niż dawać fałszywe wyobrażenie wartości.
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis

wtorek, 14 maja 2013

Niespełnione marzenia

Marzenia, ach marzenia. Zmieniają się z wiekiem, sytuacją finansową, zdrowiem itd. Inne marzenia mają dzieci, a inne dorośli. Większość dzieci przechodzi okres fascynacji różnymi zawodami: strażak, policjant, lekarka. Później się to rozmywa, ale w przyszłości pojawiają się wyrzuty, że mogliśmy się trzymać wyznaczonych przez nas celów. Przedszkole to już czas kształtowania naszych umysłów i nakierowania ich na konkretne rzeczy. Jeśli wtedy zaczyna nas fascynować rysowanie lub muzyka, to dobrze rozwijać dziecko w tym kierunku. W innym wypadku skończy ono jako przeciętniak wśród reszty szarego społeczeństwa wstając rano do pracy i wracając później do domu przed telewizor. 
więzienie, głowa, kraty, człowiek, umysł
Wtedy może już być za późno na zmiany, albo bardziej na motywację do zmian. Zacznie się wyliczanie, że inne studia, że ryzyko wyjazdu za granicę, że inna decyzja, zmieniłaby nasze codzienne życie. Zastanawianie się każdego dnia, dlaczego jest tak, a nie inaczej jest tylko pogrążaniem się w szarości. Zazdroszczenie innym sukcesów też nie odmieni naszego życia. Jeśli już analizujemy swoje dzieciństwo, to przypatrzmy mu się trochę z innej perspektywy. Co lubiliśmy robić, co sprawiało nam przyjemność? Były to zwykłe lekcje, zajęcia sportowe, muzyczne czy plastyczne? Znajdźmy obraz nas, jako dziecka, które było zagubione i nie wiedziało, na co się zdecydować, ale niektóre rzeczy bardziej je ciekawiły. Gdy znajdziemy naszą dziedzinę, nie idźmy dalej. Zostańmy w tym dzieciństwie i popatrzmy teraz na innych. Nasz kolega został znanym koszykarzem. Przypomnijmy sobie, jak wyglądało jego zainteresowanie sportem w dzieciństwie itd. Z tego wszystkiego powinien nam wyłonić się obraz, że dzieci, które przejawiały większe zainteresowanie daną dziedziną i które w późniejszych latach ciężko pracowały udoskonalając ją odniosły sukces. Sukces, który także przepłaciły nieprzespanymi nocami i brakiem znajomych, ale z punktu widzenia innych, był to sukces. Teraz popatrzmy na nasze zainteresowania szkolno-przedszkolne i zobaczmy, w którym momencie się poddaliśmy i kto na to wpłynął. Nauczyciel, koledzy, rodzice, my sami? Teraz popatrzmy na nasze życie. Nadal przejawiamy zainteresowanie tymi dziedzinami, co 20, 30 czy nawet 50 lat temu. Po prostu dziecku było łatwiej rozwinąć się i nie przejmować się błędami. Zmarnowaliśmy najlepszy nasz czas, ale nigdy nie jest za późno. Nie musimy odnieść sukcesu, ani być milionerami, bo nie o to chodzi w życiu. Miejmy satysfakcję z życia i nie żałujmy tego, czego nie zrobiliśmy, bo niektóre rzeczy można zawsze jeszcze naprawić.
marzenia, starość, pragnienia, sukces, praca
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis

niedziela, 24 lutego 2013

Dlaczego łączymy się w pary?

Po co to komu? Dlaczego, bo może ja nie chcę i nikt mnie nie zmusi? Może to wszystko tylko po to by przekazać swoje geny następnemu pokoleniu? W takim razie, dlaczego ludzie i większość zwierząt łączy się w pary, jak nie na całe życie, to przynajmniej na jego większość?

O ile sama jestem w stanie zrozumieć zwierzęta, że obecnie, by przetrwać muszą się rozmnażać, to w przypadku ludzi jest to zupełnie inne. Mimo niskiego przyrostu naturalnego w naszym kraju, zawsze możemy liczyć na kraje afrykańskie czy Chiny. Dopiero jakaś wielka katastrofa czy epidemia mogłaby zagrozić ludziom. Patrząc wstecz na stulecia chorób i wojen, to nie takie rzeczy jeszcze przetrwamy. Nikt nie ma obowiązku posiadać dzieci. Nie każdego geny są na tyle dobre, by przekazać je dalej. Jednak nasza natura wygrywa często i zegar biologiczny zaczyna mocniej tykać i mówić: "Teraz, albo nigdy" i wtedy rozpoczynamy nasze poszukiwania. 
para, restauracja, wzrok, spojrzenie, chłopak, dziewczyna
Sami nie myślimy wtedy o tym, ile poświęceń i wydatków potrzebuje dziecko. Po prostu chcemy spełnić nasze powołanie. Tylko, czy aby na pewno na tym polega człowieczeństwo? Co jeśli moje dziecko będzie mordercą i cała wina za złe wychowanie spadnie na mnie? Co jeśli nie będzie zdolne i wszyscy przez to będą na mnie krzywo patrzyli? Jest tak wiele pytań bez odpowiedzi, jednak ludzie rozmnażali się i będą robić to nadal. Bez względu na sytuację materialną czy przekonania. Przychodzi ten moment, kiedy stwierdzamy, że dobrze by było się kimś zająć i wychować. Jeśli sami nie możemy to mamy jeszcze możliwość adopcji. Tylko czy właśnie dlatego łączymy się w pary? Przecież tyle osób żyje ze sobą od wielu lat, dożywają starości i ani przez chwilę nie pomyśleli, by mieć dzieci.
Skoro nie potomstwo to może przywileje podatkowe? Będzie więcej odliczeń czy dodatków na życie. Czasami jest to sposób na zieloną kartę czy obywatelstwo. Każdy sposób jest dobry by spróbować. Chociaż to nie jest wystarczający powód, by mieszkać z kimś pod jednym dachem przez wiele lat.
Skoro nie dla potomstwa czy dla zysku, to dlaczego chcemy kogoś mieć przy sobie?
Chłopak, dziewczyna, spojrzenie, miłość, rozpacz
Czy znów są to zwierzęce instynkty i po prostu potrzebujemy kogoś blisko siebie, bo nadal jesteśmy zwierzętami stadnymi? To dlatego mieszkamy w wielkich miastach, gdzie tłumy innych ludzi mijamy na przystankach, ulicach czy w sklepach. Może to tą bliskość innych chcemy poczuć i stać się częścią całego systemu. Stać się kimś potrzebnym. I dopiero wtedy uświadamiamy sobie, że obecność drugiej osoby, której możemy powierzyć nasze problemy sprawia, że czujemy się lepiej i odkrywamy znaczenie słowa miłość. Wzloty i upadki, jak w każdym związku zacieśniają relacje między nami tak, że nie wyobrażamy sobie życia bez siebie. 
Są jednak i osoby, które nie potrzebują czułości, bliskości, dzielenia wspólnego życia, zakładania rodziny czy posiadania potomstwa. I gdy będziemy z nimi rozmawiać, nie podajmy argumentów, nie nakłaniajmy i nie mówmy żadnych wyniosłych rzeczy. Po prostu to zaakceptujmy.
Gdyż mogę podać tutaj milion powodów, dlaczego ludzie łączą się w pary, ale też znajdę milion innych, by powiedzieć, dlaczego tak nie jest.
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis

czwartek, 31 stycznia 2013

Dlaczego jestem inny (-a), niż wszyscy

Zastanawiając się nad sobą i patrząc w lustro dojdziesz do wniosku, że między tobą, a innymi jest spora różnica. Różnica wyglądu, stroju, poglądów i przede wszystkim myśli.Wszystko jest całkowicie odmienne, ale czy to my jesteśmy inni czy oni? Kto tak naprawdę odstaje od grupy i czy powinniśmy na siłę udawać kogoś innego?
inny, plaża, tatuaż, odmienność, cecha, dziwactwa
Odpowiedź brzmi nie, chociaż przysłowie mówi: "jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one".
Jeszcze raz spójrz w lustro - inna fryzura i makijaż u dziewczyn czy po prostu inne ciuchy u chłopaków. Czy to od razu powód do bycia indywiduum, albo odmieńcem. Czy automatycznie musimy być zaszufladkowani do określonej subkultury?  Ubieranie się inaczej, albo słuchanie całkiem innej muzyki, niż uważana za przeciętną, wcale nie musi oznaczać odsunięcie przez innych. Zawsze możemy stwierdzić, że to inni są zapatrzeni i nie potrafią pokazać własnego "ja". Wtapiają się w tłum zwykłych, przeciętnych, szarych ludzi, których nic w ogóle nie wyróżnia. 
Gdzie jakieś zainteresowania czy umiejętności, jeśli wszyscy podążają według ustalonego schematu? Nikt nie robi nic, co może być przez innych uznane z nietypowe. Mamy się na to godzić? Dlaczego? Trwanie w takim szeregu do niczego nie prowadzi. Lepiej już wybrać własną samotność, niż pogrążyć w takim życiu. Co będzie potem? Znajdziemy pracę w renomowanym biurze i będziemy robili dokładnie to, na co zgadzają się i akceptują wszyscy pracownicy. Zabraknie nam odwagi do odmówienia pracy w sobotę, ani zaprotestowania o cokolwiek. Będziemy znów szarą masą. Będziemy nikim.
lekcja, szkoła, myśli, nauczyciel

Co możemy zrobić?

Nie musimy się zmieniać, bo to jest modne czy, bo tak należy. Jeśli będzie to stanowiło większy problem, to możemy trochę przystopować z naszą odmiennością, jak np. z ilością kolczyków na twarzy, by otrzymać pracę, ale nigdy nie porzucajmy naszych ideałów. Nie dajmy się stłamsić. Największe umysły świata zawsze były inne od wszystkich. Nie szły w jednej linii z rówieśnikami. Jednak to oni zmienili świat. Po prostu kiedyś nie bali się odpowiedzialności, że odstając od innych skazują się na samotność.
Teraz od ciebie zależy, czy wykorzystaj swój potencjał, czy po prostu wrócisz do szeregu? Wśród tysiąca osób w białych koszulkach tylko jedna podwinie rękawek. Nie po to, by się odróżniać, lecz po to, by wyrazić sprzeciw wobec systemu. Nie musimy walczyć, ale miejmy swoje zdanie, swój własny świat, swoje życie. Nie dajmy innym okazji, by się podporządkować. Udowodnijmy, że to Oni są inni.
einstein, kolor, color, myśli, nauka, inny
Fot. : www.izismile.com, color by: Grapefruit
Wszystko zależy tylko od nas.
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis

środa, 29 sierpnia 2012

Samotność to ciągłe życie pod kreską

Każdego dnia przemysł filmowy pokazuje nam serialowe singielki i singli, którzy żyją we własnych czy wynajmowanych mieszkaniach, jeżdżą dobrymi samochodami, jedzą w restauracjach, uprawiają sport i robią zakupy nie martwiąc się o rachunki. Jeśli do tego dojdzie dziecko, to zawsze ma swoją opiekunkę, a samotny rodzic zawsze znajdzie czas by się nim zając po pracy i z uśmiechem na ustach położyć się spać koło północy. Jak jest naprawdę?

Tak naprawdę nigdy nie wiedziałam, skąd producenci  i scenarzyści znaleźli taki wizerunek samotnych. Zazwyczaj pracują w agencji reklamy, mają swój mały, ale własny kąt z obowiązkowymi meblami z Ikei, a do tego mogą prowadzić imprezowe życie. I to nawet, gdy muszą zajmować się dzieckiem, to większość czasu spędzają ze znajomymi. Czasem się zaśmieją, gdy mówią: "a to zapłacę kartą kredytową, najwyżej spłacę w przyszłym miesiącu". Nikt się nie martwi wydatkami, nie jest zmęczony i ma czas na wszytko. Czy to dlatego, że zawsze znajdą się ludzie sukcesu? Czy może dlatego, że to świat singli, a nie samotnych?
kobieta, żakiet, winda, praca
Jeszcze do niedawna myślałam, że to nieistniejący świat Amerykanów, ale podobne historie produkują polscy filmowcy, więc widocznie skądś muszą czerpać takie pomysły. Może stażystka w dziale reklamy zarabia trzy tysiące na miesiąc, a do tego rodzice płacą jej za mieszkanie, ale jakoś wśród moich znajomych takich osób nie ma. Może nie mają znajomości, a może brak im przebicia. Sama nie wiem, po prostu z mojego doświadczenia, takiego świata osób samotnych nie ma.Prawda wygląda zupełnie inaczej.
Już samo znalezienie dobrej pracy jest dla samotników problemem, co już opisałam w felietonie: "Samotność, a.. praca i pieniądze". Jeśli nie mieszkają z rodzicami, ani ze znajomymi ze studiów, to po opłaceniu czynszu i opłat wiele na życie już nie pozostaje. W tym momencie przydaje się posiadanie karty kredytowej, którą mają zadłużoną cały czas i spłacają ją co miesiąc, z wypłaty, by później znów powiększyć dług. W momencie płacenia rachunków pojawia się comiesięczna depresja spowodowana brakiem dostępnych środków na koncie, a jeszcze bardziej brakiem chęci do zmian tego stanu. Z powodu braków środków nie jedzą na mieście, chyba że w jakiś barze z jedzeniem na wagę, gdy koszt zakupu jest niższy niż gotowanie w domu dla jednej osoby. Zresztą posiłek z torebki z przyprawami nie można nawet nazwać pełnowartościowym daniem. Z powodu ciągłego braku pieniędzy zapożyczają się u znajomych, a później ich unikają, bo nie mają z czego oddać i boją się po raz kolejny tłumaczyć. To nie jest normalne życie, to udawanie, że się nie wegetuje ani nie jest bezdomnym. Rodzinę można jeszcze jakoś oszukać, że wszystko jest w porządku, przyjaciół, jeśli tacy są, już nie. Wtedy samotni stają się zbieraczami niepotrzebnych, używanych rzeczy: kanapa, mikser, krzesło itp. W końcu czasem trzeba coś zmienić w naszym otoczeniu. Gorzej jest z ubraniami, bo jeśli nie kupujemy w lumpeksach, to jak znajdziemy spodnie, kurtki jesienne, jakieś koszulki? Zostają promocje, wyprzedaże zeszłorocznych kolekcji i ciuchy niefirmowe, co w dzisiejszych czasach od razu wyróżnia i spycha jeszcze bardziej na margines. Obserwując znajomych zadowolonych z życia, z pracy czy z rodziny, nie czujemy zazdrości, co własną słabość, bo nie możemy się odnaleźć w świecie. Tak naprawdę te nasze cztery, zamknięte ściany, to wszystko, co mamy, a cała reszta jest tylko monotonnym snem. 
W przypadku samotnego wychowywania dziecka sprawa jeszcze bardziej się komplikuje, gdyż naszych długów nie jesteśmy już w stanie spłacać, co miesiąc. O dzieciach pisałam już w felietonie: "Samotność, a.. dzieci".
ojciec, dziecko, gra, szachy
Nie pomoże nam becikowe, ani używany wózek czy ubranka, które dostaniemy od znajomych. O ile pieluszki jeszcze nie stanowią tak dużego problemu, to jedzenie dla maluchów, a później buty to spory wydatek. Niewiele samotnych matek czy ojców chętnie chodzi też po zapomogi, bo po prostu się wstydzi, zresztą ich wysokość nie sprawia, że odetchną trochę bardziej. Wtedy i tak zaczynają się problemy, bo trzeba zrezygnować z opłaty niektórych rzeczy i na początek najczęściej jest to mieszkanie. Ze spirali długów ciężko wyjść, zwłaszcza jeśli korzystamy z pożyczek bankowych i nie tylko. Gorzej, gdy przyjdzie nam zapłacić za leki, wizytę lekarza lub inne problemy zdrowotne. Możemy czekać na ten moment, aż nasze życie odmieni się, jak w filmach, albo trwać w tym stanie, w nadziei na lepsze jutro. Jeśli do tego wszystkiego uda nam znaleźć miejsce w przedszkolu czy żłobku i wrócimy do pracy, to starzejemy się o 10 lat w ciągu roku. W dzień praca, po południu dziecko, kawałek wieczoru dla siebie, nocne wstawanie i każdego dnia brakuje przynajmniej trzech godzin snu. Będąc w takim stanie, nie mamy sił na prawidłowy rozwój dziecka, na zabawę z nim czy obserwowanie dokładnie jego poczynań. W końcu mając tak niewiele, nie jesteśmy w stanie wynająć opiekunki do dziecka. Wiadomo pomogą rodzice, rodzina, znajomi, ale nie możemy przekazywać im opieki nad dzieckiem. Jest ciężko, ale w końcu przyjdzie ten dzień, gdy zamiast się zadłużać, zaczniemy spłacać nasze długi, tylko ile czasu to jeszcze potrwa. Gdzie jest ten świat samotnych rodziców z seriali? Czy tak ma wyglądać rzeczywistość samotnych?
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis

środa, 7 marca 2012

W poszukiwaniu szczęścia

Czym jest to szczęście, do którego tak pędzimy.
Gdzie je znaleźć, skoro trzeba je odkryć.
Wydawać by się mogło, że każdy z nas ma jakieś inne poczucie szczęścia. Dla jednych dana rzecz wywołuje uśmiech na twarzy, dla innych wręcz odwrotnie. Czy pozytywne emocje wiążą się tylko z realizacją celów życiowych? Istnieje przecież także szczęście chwilowe. Tak ulotne i o którym po chwili już nie pamiętamy. Czy samorealizacja i znalezienie miłości wystarczy, by powiedzieć sobie na starość: "Tak, moje życie było szczęśliwe. Było kilka mniejszych potknięć, ale ogólnie było szczęśliwe".

Zadałam pytanie "Co sprawi, że będziesz szczęśliwa/-y?" moich samotnym znajomym w różnym wieku. Gdy niektórzy odpowiadali: "Trafić szóstkę w lotka", dopytywałam się: "Czy to jest szczęście, którym marzysz". Wtedy większość odpowiedzi brzmiała: "Chcę znaleźć kogoś, kogo mogę pokochać z wzajemnością; Chcę mieć kogoś, do kogo się mogę przytulić; Chcę znaleźć kogoś". 
Bliska osoba, z którą mogliby porozmawiać i dzielić z nią życie była ich brakującym ogniwem ważniejszym niż dom, praca, pieniądze czy zdrowie. W tej chwili nie myśleli o niczym innym i właśnie to poczucie pustki górowało nad resztą ich pragnień.
Co jeśli znalezienie miłości jest tylko półśrodkiem do poczucia szczęścia? Czy prawdziwym celem szczęścia nie jest zakodowane w genach przedłużenie gatunku? Czy najbardziej szczęśliwymi osobami na świecie nie są świeżo upieczeni rodzice? Czy starsza osoba bawiąca się z wnukami, nie zapomina o swoich dolegliwościach i nie cieszy się z życia? 
rodzina, rodzice, dziecko
Jeśli tak jest, to dlaczego nie łączymy się w pary tylko na okres wychowywania potomstwa? Później moglibyśmy znaleźć kogoś innego lub wieść szczęśliwe życie w samotności po spełnieniu obowiązku przedłużenia gatunku. Jednak ludzie zakładają gniazda często na całe życie. Wtedy czasami brutalnie przekonują się, że samo posiadanie partnera czy dzieci tak naprawdę szczęścia nie daje. Pojawiają się wyrzuty, myślenie o zmarnowanym życiu i ucieczce od tego wszystkiego. Pogoń za szczęściem okazała się pomyłką. To, co miało sprawiać nam przyjemność sprawia nam tylko przykrość, a szarość życia dobija nas każdego dnia.
Pojawia się samotność w związku. Często nawet i wtedy, gdy jeszcze nie mamy dzieci. Jesteśmy same/sami, zdani tylko na siebie, bo drugą połowę nasze życie w ogóle nie obchodzi. Trwamy w tym tylko dlatego, że chcemy mieć kogoś, a z drugiej strony, boimy się powiedzieć, że odchodzimy. Boimy się naszej przyszłości i godzimy się na to, bo tak wydaje się łatwiej. Martwimy się, co powiedzą inni, gdzie będę mieszkać, co z dziećmi. Tylko dlaczego? 
ex, była, samotność
Po co robić coś, co nie sprawia nam żadnej przyjemności? Gdy dobrze wiemy, że szczęście da nam zupełnie, co innego, zróbmy ten jeden krok. Znajdźmy nowy cel naszego szczęścia i biegnijmy za nim.
Jeśli nasz związek nie jest spełnieniem naszych marzeń i nie chcemy w nim być do naszej starości, to lepiej żyć szczęśliwie w samotności, niż męczyć się w złudnej miłości.
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis