sobota, 18 lutego 2012
31.10 - Ebook roku 2011
Chciałabym zaprosić wszystkich do głosowania na Ebook roku 2011. 31.10, czyli Halloween po polsku - darmowy zbiór opowiadań polskich autorów, wśród których możecie znaleźć także moje opowiadanie ("Nikczemnik") ma dużą szansę wygrać. Głosowanie zaczyna się 20. lutego, tj. w niedzielę i potrwa 6. marca. Głosować będzie można na tutaj. Zapraszam wszystkich do głosowania.
Informacje na temat Ebooka możecie znaleźć w moim wcześniejszym wpisie o 31.10.Dla wszystkich, którzy jeszcze nie czytali - książkę w trzech formatach za darmo można pobrać tutaj.
Z rzeczy blogowych. Cały czas zastanawiam się nad zmianą wyglądu bloga. Jeśli będę to robić, to chyba zmienię szablon całkiem radykalnie. Tylko nie wszystkie zmiany wychodzą na dobre.
Chciałabym także podziękować dwóm tysiącom użytkowników miesięcznie, którzy odwiedzają tego bloga.
Antonina Kostrzewa
czwartek, 9 lutego 2012
14. lutego
W tym roku nie będę pisać o Walentynkach. Robiłam to rok temu we wpisie: "Jak przetrwać samotnie walentynki", jak i dwa lata temu w podobnym "Jak przetrwać walentynki". Myślę, że wyczerpałam temat na tyle, że nie ma już, co go bardziej opisywać. Dlatego zapraszam do przeczytania poprzednich wpisów, bo moje zdanie na temat walentynek doskonale znacie. Jeśli nie, to wyrażę je na załączonym poniżej obrazku:
Fot. www.acidcow.com
Nie zamierzam robić wtedy nic specjalnego i nie sądzę, by jakoś moje plany się wtedy wyjątkowo zmieniły. Szczerze, nawet nie zauważyłam nigdzie, że ten dzień się zbliża. Gdyby nie wejścia na moją stroną po tych frazach, to pewnie bym to zauważyła dopiero po czasie. Myślę, że wielu z was także nie przywiązuje do tego dnia szczególnej wagi, bo nie ma się, czym martwić.
Dzisiaj nie będę dużo pisała. Mam milion rzeczy na swojej głowie, a sama sobie potrafię dołożyć kolejny milion, chyba tylko po to, by było weselej. Pewnie to znacie. Lepiej zająć się czymś nowym, by nie dokończyć czegoś starego i tak bez końca.
Antonina Kostrzewa
czwartek, 2 lutego 2012
Narzekania ciąg dalszy, czyli w sidłach samotności
Po moim ostatnim wpisie: "Ciągle narzekam na siebie" dostałam od was wiele maili z różnym przedstawieniem tematu. W ramach uzupełnienia poprzedniego wpisu, a także jednego z moich felietonów: "Samotność, a.. wygląd zewnętrzny", postaram się wyjaśnić kilka najczęściej powtarzających się "powodów niezadowolenia" i co za tym idzie kompleksów.
Jestem brzydka i nic nie mogę z tym zrobić.
Może zacznijmy od tego, dlaczego tak sądzisz. Czy ktoś powiedział ci, że jesteś brzydka, a może stwierdziłaś tak na zasadzie porównania do znanych aktorek, piosenkarek. Gdyby jeszcze napisał to chłopak, to mogłoby być ciężej, ale w przypadku dziewczyn jest to raczej łatwiejsze do obejścia. Magiczne słowa, jak makijaż czy bardziej popularna "tapeta", to jest to, czym gwiazdy najczęściej ukrywają swoje mankamenty (na zdjęciach dochodzi jeszcze magia Photoshopa, a czasami przydaje się pomoc chirurga). Delikatny makijaż nigdy nie był niczym złym. Z resztą ma on pomóc uwydatnić nasze atuty, a nie chować niedoskonałości.
Fot.: www.acidcow.com
Pozostaje tylko kwestia dobrego gustu i nie przesadzanie. Jeśli nie jestem w tym dobra, to na pewno koleżanki ci pomogą. Jeśli zazwyczaj się nie malowałaś, lepiej będzie gdy będziesz stopniowo wprowadzała zmiany, by nikogo zbytnio nie zaskoczyć. Pamiętaj, dbanie o siebie ma sprawić, że sama sobie zaczniesz się podobać, a nie, że zaczniesz się podobać bardziej innym. W końcu to pierwsze jest ważniejsze. Jeśli spodobasz się jakiemuś przystojnemu facetowi, a sama będziesz uważać, że jesteś brzydka, to nigdy nic z tego nie wyjdzie. Od samego początku będziesz szukać powodu, dlaczego podszedł do ciebie, a nie do innej i będziesz zadawać sobie pytanie: "Co on we mnie widzi?" Dlatego zacznij od siebie. Zrób wszystko, by podobać się sobie. Czasami jeden zabieg u kosmetyczki zwiększa bardziej zadowolenie z naszego wyglądu, niż czasem skuteczność samego zabiegu.
Co do panów. Tutaj nie mam takiej prostej recepty ukrywania swoich niedoskonałości. Na pocieszenie mogę tylko dodać, że określenie "płeć brzydka" nie wzięło się z niczego, co oznacza, że panie nie patrzą tylko na wygląd, więc nie trzeba się tym zbytnio przejmować.
Jestem gruba.
Na temat tego narzekania napisano już mnóstwo książek i nakręcono setki filmów. Tak naprawdę sama nawet nie wiem, gdzie kończy się nadwaga, a zaczyna się stwierdzenie, że jest się grubym. I także to, skąd coś, co wczoraj nam nie przeszkadzało, dzisiaj jest problemem. W erze anorektycznych modelek, nawet pół kilograma więcej może powodować depresję, ale co z tymi, którzy tych kilogramów do pozbycia się mają o wiele więcej. Jest to najczęstszy kompleks kobiet, jak i mężczyzn. Co ciekawe na temat przyczyn nigdy się nie odpowiada wprost, tylko najczęściej - to genetyczne, u mnie w rodzinie wszyscy tacy są; mam grube kości; inne choroby/leki powodują, że tyję.
Fot.: www.acidcow.com
Choć czasami jest w tym także część prawdy, lecz najczęściej jest to samousprawiedliwienie się.
Dla mnie z nadwagą, otyłością (czy jakkolwiek to nazwać) można sobie poradzić i to w każdym stopniu. Przynajmniej efekt jest dłuższy, niż makijaż. Najgorsze w tym wypadku jest wieczne narzekanie, zamiast wzięcie się za siebie. Nie chodzi mi o dietę, tylko o ćwiczenia fizyczne. Nawet nie musimy specjalnie na to wykupywać karnetu na cały rok na siłownię czy fitness, bo czasami wystarczy zacisze naszego pokoju. Bieganie także jest za darmo i nikogo już to nie dziwi. Nie ma, co słuchać innych, tylko postanowić, że coś się zrobi i to robić. Efekty i nasza samoocena z pewnością wzrośnie. Będzie to z pewnością także powód do dumy, a także i temat do rozmów. Skończmy narzekać i bierzmy się za siebie!!
Kilka metamorfoz na zachętę:
Nikt mnie nie kocha
Tego problemu raczej nie rozwiążę, bo każdy jest inny i nie jednej recepty dla każdego. Na pewno kochają nas rodzice, ciotki czy wujkowie, może ktoś się w nas podkochuje, ale samego uczucia miłości możemy nie znać. Nie robimy niczego na siłę, ale szukamy jej wypatrując każdego dnia oznak miłości.
Dla mnie z nadwagą, otyłością (czy jakkolwiek to nazwać) można sobie poradzić i to w każdym stopniu. Przynajmniej efekt jest dłuższy, niż makijaż. Najgorsze w tym wypadku jest wieczne narzekanie, zamiast wzięcie się za siebie. Nie chodzi mi o dietę, tylko o ćwiczenia fizyczne. Nawet nie musimy specjalnie na to wykupywać karnetu na cały rok na siłownię czy fitness, bo czasami wystarczy zacisze naszego pokoju. Bieganie także jest za darmo i nikogo już to nie dziwi. Nie ma, co słuchać innych, tylko postanowić, że coś się zrobi i to robić. Efekty i nasza samoocena z pewnością wzrośnie. Będzie to z pewnością także powód do dumy, a także i temat do rozmów. Skończmy narzekać i bierzmy się za siebie!!
Kilka metamorfoz na zachętę:
Fot.: www.acidcow.com
Nikt mnie nie kocha
Tego problemu raczej nie rozwiążę, bo każdy jest inny i nie jednej recepty dla każdego. Na pewno kochają nas rodzice, ciotki czy wujkowie, może ktoś się w nas podkochuje, ale samego uczucia miłości możemy nie znać. Nie robimy niczego na siłę, ale szukamy jej wypatrując każdego dnia oznak miłości.
Fot.: www.izismile.com
Po prostu bądźmy gotowe/-i na miłość. Ona zawsze przychodzi znienacka. Narzekać nie musimy. Wtedy możemy popaść tylko w depresję. Nie jest łatwo iść z podniesioną głową i z uśmiechem na ustach, gdy nie mamy, do kogo się przytulić, ale nie odrzucajmy potencjalnych kandydatek/kandydatów swoim nastawieniem. Pamiętajcie, nie tylko wy szukacie.
Antonina Kostrzewa
Etykiety:
blog,
kompleks,
makijaż,
miłość,
nadwaga,
narzekanie,
odchudzanie,
przyczyny,
samotność,
smutek,
życie
8
komentarze
Subskrybuj:
Posty (Atom)









