facebook

środa, 23 maja 2012

Tabletki na uśmiech

Mimo że skończyła się już zima, a później z nią częściowo lato i możemy już tylko czekać na rozpoczęcie się lata, mnie nadal nie opuściła, nie tyle co depresja, co brak chęci do robienia różnych rzeczy, jak i cieszenia się życiem.
W tym wypadku za namową koleżanki udałam się do psychologa, chociaż zawsze uważałam, że to głupi pomysł. Tym razem jednak poszłam i o dziwo moje wcześniejsze wyobrażenia upadły. Nie było leżanki, ani pana z wąsem, tylko pani i praktycznie normalny gabinet lekarski. Nawet nie było stopera pokazującego, ile mi jeszcze czasu zostało, czyli jednak filmy pokazują zakłamaną rzeczywistość, w którą ludzie wierzą. Nie będę tutaj dokładnie przedstawiała moich problemów, bo oprócz rzeczy oczywistych, czyli bycia introwertyczką, mogę mieć też chorobę adektywną dwubiegunową i jeszcze pełno innych, ale to do ustalenia na kolejnych spotkaniach. Pięknie to brzmi, ale jak to się mówi, dajcie mi pacjenta, a znajdę mu chorobę. Może mi mam brak chęci do robienia czegokolwiek, zaburzenia snu i zły nastrój, ale to nie powód, by mnie szufladkować i chować kaftan przede mną. Realnie, nic mi takiego nie jest, a na lepsze samopoczucie dostałam moje pierwsze w życiu tabletki na uśmiech.
Podobno mają działać, ale nie widzę wielkiej różnicy, no może poza tą, że teraz znalazłam chwilę, by coś tutaj napisać. Głównym moim zadaniem jest teraz zrobienie listy rzeczy, które zaniedbałam przez ostatnie kilka miesięcy i zrobić plan ich realizacji. Lista jest, plan też, termin startu na dzień dziecka, chociaż będę musiała czekać na niego z niecierpliwością, bo część rzeczy już bym teraz zrobiła. W sobotę rozpoczynam porządki u mnie oznaczające wyciągnięcie wszystkiego z szuflad, zrobienie jeszcze większego bałaganu, przeglądnięcie wszystkich śmieci i uznaniu, że są jeszcze potrzebne, to samo w przypadku starych ciuchów i włożenie wszystkiego do szafek. Plan jest, mobilizacja też, więc teraz tylko muszę przystąpić do realizacji. Mam nadzieję, że chęci mi nie miną, a co za tym idzie już w czerwcu będziecie mogli przeczytać coś nowego ode mnie. A co!! Teraz nie mam wyjścia, inaczej uznają mnie za wariatkę.
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis

Napisano już 4 komentarze/y. Zapraszam do dodawania kolejnych...
Już teraz przyłącz się do dyskusji i dodaj nowy komentarz

Katarzyna T. Nowak pisze...

Byle byś za bardzo nie "znormalniała", ja Cię proszę..;-

Antonina Kostrzewa pisze...

póki co się nie zanosi. ja po prostu chce spać o normalnych godzinach :)

Fegele pisze...

Ostatnio mam to samo, dopadła mnie taka niemoc, że robię tylko minimum z minimum ;c
Ale racja, dobry plan - połowa sukcesu.
Trzymam kciuki! ;)
http://fegele.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

Ja zaliczyłam 10 spotkań z terapeutką. Pani A. starła się dotrzec do źrodla moich problemow. Znalazla je - jak mozna się domyslec - w relacjach z rodzicami w okresie dziecinstwa. To dlatego teraz nie potrafie sie przeciwstawiac, wyrazac swoich opinii, zadbac o "swoje", miec jakoąs godnosc... Czesto za proby negocjowania z mama lub przedstawienie odmiennego zdania dostawałam w twarz - "nie pyskuj!". A teraz w relacjach z ludzmi zwykle nastawiam drugi policzek. Ciezko mi mowic o sobie w dobrym swietle, nawet na rozmowach kwalifikacyjnych zwykle zaczynam od wymieniania wad.
Od około pół roku zasypiam pijana. Wczesniej zazywałam melatoninę, ale niestety przestala dzialac. Teraz zeby zasnąc - musze sie upic. Jestem w bliskich relacjach z siostra, mam tez od kilku lat chlopaka, ale i tak czuje sie niesamowicie samotna.
Tosiu, życzę wytrwałosci w postanowieniach. Trzymam kciuki. Ciesze sie ze na świecie, ba, nawet w tym samym miescie, sa ludzie tak podobni do mnie...

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails