facebook

czwartek, 2 lutego 2012

Narzekania ciąg dalszy, czyli w sidłach samotności

Po moim ostatnim wpisie: "Ciągle narzekam na siebie" dostałam od was wiele maili z różnym przedstawieniem tematu. W ramach uzupełnienia poprzedniego wpisu, a także jednego z moich felietonów: "Samotność, a.. wygląd zewnętrzny", postaram się wyjaśnić kilka najczęściej powtarzających się "powodów niezadowolenia" i co za tym idzie kompleksów. 

Jestem brzydka i nic nie mogę z tym zrobić. 

Może zacznijmy od tego, dlaczego tak sądzisz. Czy ktoś powiedział ci, że jesteś brzydka, a może stwierdziłaś tak na zasadzie porównania do znanych aktorek, piosenkarek. Gdyby jeszcze napisał to chłopak, to mogłoby być ciężej, ale w przypadku dziewczyn jest to raczej łatwiejsze do obejścia. Magiczne słowa, jak makijaż czy bardziej popularna "tapeta", to jest to, czym gwiazdy najczęściej ukrywają swoje mankamenty (na zdjęciach dochodzi jeszcze magia Photoshopa, a czasami przydaje się pomoc chirurga). Delikatny makijaż nigdy nie był niczym złym. Z resztą ma on pomóc uwydatnić nasze atuty, a nie chować niedoskonałości.
kobieta makijaż zmiana
Pozostaje tylko kwestia dobrego gustu i nie przesadzanie. Jeśli nie jestem w tym dobra, to na pewno koleżanki ci pomogą. Jeśli zazwyczaj się nie malowałaś, lepiej będzie gdy będziesz stopniowo wprowadzała zmiany, by nikogo zbytnio nie zaskoczyć. Pamiętaj, dbanie o siebie ma sprawić, że sama sobie zaczniesz się podobać, a nie, że zaczniesz się podobać bardziej innym. W końcu to pierwsze jest ważniejsze. Jeśli spodobasz się jakiemuś przystojnemu facetowi, a sama będziesz uważać, że jesteś brzydka, to nigdy nic z tego nie wyjdzie. Od samego początku będziesz szukać powodu, dlaczego podszedł do ciebie, a nie do innej i będziesz zadawać sobie pytanie: "Co on we mnie widzi?" Dlatego zacznij od siebie. Zrób wszystko, by podobać się sobie. Czasami jeden zabieg u kosmetyczki zwiększa bardziej zadowolenie z naszego wyglądu, niż czasem skuteczność samego zabiegu.
Co do panów. Tutaj nie mam takiej prostej recepty ukrywania swoich niedoskonałości. Na pocieszenie mogę tylko dodać, że określenie "płeć brzydka" nie wzięło się z niczego, co oznacza, że panie nie patrzą tylko na wygląd, więc nie trzeba się tym zbytnio przejmować.

Jestem gruba.

Na temat tego narzekania napisano już mnóstwo książek i nakręcono setki filmów.  Tak naprawdę sama nawet nie wiem, gdzie kończy się nadwaga, a zaczyna się stwierdzenie, że jest się grubym. I także to, skąd coś, co wczoraj nam nie przeszkadzało, dzisiaj jest problemem. W erze anorektycznych modelek, nawet pół kilograma więcej może powodować depresję, ale co z tymi, którzy tych kilogramów do pozbycia się mają o wiele więcej. Jest to najczęstszy kompleks kobiet, jak i mężczyzn. Co ciekawe na temat przyczyn nigdy się nie odpowiada wprost, tylko najczęściej - to genetyczne, u mnie w rodzinie wszyscy tacy są; mam grube kości; inne choroby/leki powodują, że tyję. 
gruby, otyłość, nadwaga, lody, genetyka
Choć czasami jest w tym także część prawdy, lecz najczęściej jest to samousprawiedliwienie się.
Dla mnie z nadwagą, otyłością (czy jakkolwiek to nazwać) można sobie poradzić i to w każdym stopniu. Przynajmniej efekt jest dłuższy, niż makijaż. Najgorsze w tym wypadku jest wieczne narzekanie, zamiast wzięcie się za siebie. Nie chodzi mi o dietę, tylko o ćwiczenia fizyczne. Nawet nie musimy specjalnie na to wykupywać karnetu na cały rok na siłownię czy fitness, bo czasami wystarczy zacisze naszego pokoju. Bieganie także jest za darmo i nikogo już to nie dziwi. Nie ma, co słuchać innych, tylko postanowić, że coś się zrobi  i to robić. Efekty i nasza samoocena z pewnością wzrośnie. Będzie to z pewnością także powód do dumy, a także i temat do rozmów. Skończmy narzekać i bierzmy się za siebie!!
Kilka metamorfoz na zachętę:

otyłość, nadwaga, ćwiczenia, dziewczyna, metamorfoza, odchudzanie, efekt

otyłość, nadwaga, ćwiczenia, dziewczyna, metamorfoza, odchudzanie, efekt

otyłość, nadwaga, ćwiczenia, dziewczyna, metamorfoza, odchudzanie, efekt

otyłość, nadwaga, ćwiczenia, dziewczyna, metamorfoza, odchudzanie, efekt

otyłość, nadwaga, ćwiczenia, dziewczyna, metamorfoza, odchudzanie, efekt

Nikt mnie nie kocha

Tego problemu raczej nie rozwiążę, bo każdy jest inny i nie jednej recepty dla każdego. Na pewno kochają nas rodzice, ciotki czy wujkowie, może ktoś się w nas podkochuje, ale samego uczucia miłości możemy nie znać. Nie robimy niczego na siłę, ale szukamy jej wypatrując każdego dnia oznak miłości.
miłość, poszukiwania, kobieta, łóżko, tęsknota
Po prostu bądźmy gotowe/-i na miłość. Ona zawsze przychodzi znienacka. Narzekać nie musimy. Wtedy możemy popaść tylko w depresję. Nie jest łatwo iść z podniesioną głową i z uśmiechem na ustach, gdy nie mamy, do kogo się przytulić, ale nie odrzucajmy potencjalnych kandydatek/kandydatów swoim nastawieniem. Pamiętajcie, nie tylko wy szukacie.
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis

Napisano już 12 komentarze/y. Zapraszam do dodawania kolejnych...
Już teraz przyłącz się do dyskusji i dodaj nowy komentarz

mari pisze...

Z jednej trony się dziwię, bo piszesz niby o sobie, a niby podtekstami. Jeśli by czytać między wierszami, to trochę ci czegoś brakuje lub nie jest tak idealnie jak byś chciała aby było.

Jednak wy dziewczyny macie jeden problem ze sobą. To albo wy same, ale wasza psychika.

I wiecie co może wam pomóc?
Miłość: szczera, prawdziwa, wierna, czuła...
Bo w momencie kiedy się kogoś kocha, jest się pewnym tego i ktoś jest tego też pewny. Nie myślicie i nie zastanawiacie się nad czymś, bo nie musicie. W tym momencie przestaje być ważny wasz: wygląd, uroda, makijaż, czy inne pierdy jak ubrania, jak wyglądacie.
Zaczyna być ważne: uczucie, on, to co robicie razem to co was łączy.

Jeśli nie ma tego, to co to za miłość bez zatracenia i zatopienia się w niej?

To tylko taka uwaga, ale tak uważam, ponieważ: miłość przenosi góry, nie zna czasu i nie zna wieku.
Ale miłość myślenie jest nie potrzebne, bo wiele rzeczy się po prostu wie i to jest w niej piękne :)

A przekonasz się sama o tym, kiedy naprawdę się w kimś zakochasz. Ponieważ jeśli piszesz taki wpis, to znaczy że to albo nie twój czas, albo nie ta osoba.

makiwara pisze...

Ja mam BMI 16.9, a i tak (nie powinnam pewnie?) czuję się gruba. Niektórzy już tak mają.

mari pisze...

Kiedy wy kobiety zrozumiecie, że odczucie gruba, chuda, normalna - to jest wasz wymysł, aby coś tam sobie wytłumaczyć :)
Po za tym, wygląd to subiektywne odczucia - jednym podobają się chude kobiety, innym puszyste.
Ale problem jest w tym, że puszyste ciągle tylko mówią o odchudzaniu, diecie, jedzeniu. A do tego narzekają, narzekają, narzekają na siebie i swoje ciało.
Może czas zrozumieć, że ciało, uroda i wszystko to z czasem przemija. A wy będąc z kimś jesteście dla ciała kogoś, czy dla uczucia i wnętrza?

Kiedy napisałem ten komentarz postanowiłem napisać coś więcej... i tak powstał wpis :)
http://maridmari.tumblr.com/post/17025847970

Antonina Kostrzewa pisze...

No cóż, kobiety już tak mają i nic tego póki co nie zmieni, bo tak to już nasza psychika działa, że widzimy to, czego tak naprawdę nie ma.
W miłości się o takich rzeczach zapomina, ale tylko w okresie zauroczenia. Później dostrzego się inne rzeczy i podejrzewa się parntera o nieszczerość.

O ღ M pisze...

Jakbym czytała o sobie....Nie pozostaje mi nic innego jak zmienić tok myślenia. W sumie nie jest tak źle...

mari pisze...

Ale nie wszystkie kobiety tak mają :)

Ponieważ są dziewczyny i kobiety, którym nie przeszkadza to jak wyglądają bo one znają swoją wartość wewnętrzną. Wiedzą co robią, co lubię i jakie są wartościowe.

Jeśli wy kobiety zaczniecie koncentrować się na: zainteresowaniach, na swoim wnętrzu na tym co lubicie - szybko przestaniecie skupiać się na swoim wyglądzie. A tym samym, same od siebie zaczniecie trzymać linie :)

Antonina Kostrzewa pisze...

Znam wiele kobiet i praktycznie każda narzeka na swój wygląd. Tylko kilka z nich skupia się na swojej wartości wewnętrznej. One niejako pogodziły się ze swoim wyglądem i wiodą życie "szczęśliwych grubasek".

mari pisze...

Może i każda narzeka, ale nie każda użala się z tego powodu nad sobą :)

Antonina Kostrzewa pisze...

@mari
To prawda, ale to i tak cienka granica.

mari pisze...

Cieknka jest kiedy jest się samemu :) Kiedy jest się z kimś, to jest to trochę drogi od narzekania, a użalania się :)

Anonimowy pisze...

hej,
a mnie bardzo smutno :(
bo pewnie przyjdzie mi dolaczyc do grona samotnych :(
facet z ktorym bylam 6 lat,mamy wspolnego synka(3,5letniego)-nagle zauroczyl sie.......zakochal itd.

Antonina Kostrzewa pisze...

witam,
nie napiszę ci na pocieszenie, że będzie lepiej, ale tak na pewno będzie :)
no cóż, odszedł, wspólne życie się załamało i teraz zacznie się wojna o dziecko, chyba że mu na nim nie zależy. Będzie ci ciężko, ale kobietom zawsze się udaje. Czasem trzeba trochę pod górkę iść, zarwać parę nocy, uronić milion łez, a zanim się spostrzeżemy, jest nam lepiej, niż było wcześniej.

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails