facebook

środa, 14 września 2011

Dlaczego nie mam przyjaciół?

Właśnie, dlaczego? Przez wszystkie lata naszego życia spotykamy mnóstwo ludzi. Jednych bliżej, innych gorzej, ale każdy z nich może być nam bardziej bliższy. Zaczynamy od osób z naszego podwórka, czyli z okolicy, później przychodzi przedszkole i szkoła, czyli miejsce, gdzie widzimy te same osoby każdego dnia przez kilka godzin. Niektórzy idą na studia, ale je też możemy zaliczyć do szkół. Później przychodzi czas na pracę. Tam także w zależności od wielkości firmy mamy styczność z mniejszą lub większą liczbą ludzi. Nie można także zapominać o sąsiadach - czy to w domu, w którym się wychowujemy czy też w naszym późniejszym tymczasowym lub stałym lokum. Ile osób, z którymi rozmawiamy nam to daje? Licząc, nawet jak najmniej, to i tak koło setki. Z tej liczby na pewno znajdzie się przynajmniej pięć osób, z którymi jesteśmy w stanie podzielić się naszymi problemami, a także dzielić nasze zainteresowania. Raczej nie zdarza się, by spośród tych wszystkich osób, żadna nie była nam bliższa. Każdy odmieniec znajdzie kogoś podobnego do siebie, więc można uznać, że każdy z nas miał kiedyś przyjaciela lub przyjaciółkę.
friend sun sea
Co się stało z nimi później? Co takiego się zmieniło? Dlaczego nie mają już dla nas czasu? Dlaczego jesteśmy samotni? Dlaczego nie mamy JUŻ przyjaciół?
W okresie dojrzewania zwiększa się zainteresowanie płcią przeciwną i choć może przyjaciele o nas trochę zapominają, to zawsze są gdzieś z boku i zazwyczaj wracają, gdy mijają pierwsze zauroczenia. Gorzej jest, gdy po zakończonej szkole idą kształcić się w inne miejsce i mają nowych znajomych, z którymi spędzają więcej czasu, niż z nami. Czujemy się odrzuceni, bo skoro to my byliśmy tymi najważniejszymi, to co takiego się zmieniło? Nadal jesteśmy dla nich wszystkim. Podobnie jest, gdy nasz najbliższy przyjaciel lub najbliższa przyjaciółka znajduje nową pracę i nowych znajomych zarazem. Wychodzi na imprezy firmowe, spotkania towarzyskie, a my stajemy się tylko wspomnieniem, które najlepiej jest omijać, a najpewniej przestać się odzywać. Znalezienie miłości życia nie oznacza, że zostaniemy pominięci i uznani za piąte koło u wozu. Nadal jesteśmy obok, ale z biegiem czasu, lepiej im wychodzić z innymi parami na wspólną kolację, do kina, do teatru. Co w nas jest takiego złego, że nie nadajemy się na weekend w górach. Z nami także można porozmawiać, nie jesteśmy jakoś specjalnie męczący i nie musimy przy nich siedzieć cały czas. Jednak rzadko nas wybierają.
alone couple
Nawet jeśli w tym momencie nadal mamy przyjaciół, to dla samotnych najgorszy moment jest w trakcie ciąży i  po urodzeniu dziecka. Wtedy lepsze są przyjaciółki posiadające dzieci, przyjaciele z pracy, którzy z nami wypiją "Pępkowe", my zaś znów spadamy na boczny tor. Może nie znamy się na dzieciach, ale to nie powód, by nie móc nadal rozmawiać o kosmetykach, sporcie czy milionach innych prostych rzeczy.
Dochodzimy do momentu, gdy uświadomimy sobie, że jesteśmy samotni, nie dlatego że nie posiadamy drugiej połówki, lecz dlatego że nie mamy przyjaciół. Tych kilku osób, do których możemy o każdej porze dnia i nocy zadzwonić z problemami, bez zapowiadania przyjść i wypić wspólnie drinka, podjechać samochodem i dać im pięć minut na spakowanie się i wyjazd na jezioro. Czy to tak trudno zrozumieć, że potrzebujemy, by czasem ktoś z nich sam się odezwał, co tam u nas, co robisz po południu, wyjdziesz z nami? Nie chcemy być nachalni, ale ciągłe spławianie sprawia, że odsuwamy się coraz bardziej na bok nie mając chęci dalszego zadawania pytań i w pewnym momencie stajemy się tylko znajomymi, którzy wyślą smsa z życzeniami na urodziny i święta. Kim się staliśmy? Wyrzutkami bez znajomych, którzy nie są mile widziani na wszelkich wspólnych imprezach, o których nawet nikt ich nie informuje. Nie pojedziemy z nikim na wspólne wakacje, bo zarezerwowali je dla swojej czwórki już pół roku wcześniej. Co nam pozostaje? Samotność!!
please disturb forever alone
Wpis napisany uprzednio siódmego maja nie doczekał się kontynuacji. Z racji tego, że czasem wpisuję sobie same tytuły, by o czymś nie zapomnieć, więc wróciłam do tego tematu i go rozwinęłam. Z pewnością w trochę innej formie, niż miała być uprzednia, ale może choć trochę także ciekawie.
Antonina Kostrzewa
antonina kostrzewa podpis

Napisano już 17 komentarze/y. Zapraszam do dodawania kolejnych...
Już teraz przyłącz się do dyskusji i dodaj nowy komentarz

katarzyna t. nowak pisze...

Niestety, zgadzam się

Antonina Kostrzewa pisze...

i właśnie dlatego cieszę się, że mam też tych wirtualnych przyjaciół, którzy więcej wnoszą czasem do mojego życia, niż ci najbliżsi.

autorkablizn pisze...

w wirtualny łatwiej się otworzyć, a w życiu, przyjaźń trzeba pielęgnować, a pod natłokiem obowiązków nie zawsze jest to możliwe, myślę, że to jest największą przyczyną "samotności w dojrzałości".

Anonimowy pisze...

życzę autorce więcej wiary w siebie i w to że wiele jest na tym świecie ludzi i przyjaźni których warto szukać mimo ciągłych niepowodzeń, a czasem nawet poczekać aż te dobra same wpadną nam w ręce :-)

Aurora pisze...

Bo się boimy! Boimy się pokazać siebie. I siebie otworzyć.

Antonina Kostrzewa pisze...

@Anonim: Wiara w samą siebie jeszcze mi pozostała, jednak opisuję nie tylko moje osobiste przypadki, więc niepowodzenia sumują się i wszystko, co piszę wychodzi w takich ciemnych barwach.
@Aurora - Zawsze pytam się, co słychać u innych, mało mówiąc o sobie.

Anonimowy pisze...

Przyjaźń trzeba pielęgnować - napisał/a/ poprzedniczka. Pielęgnowanie powinno działać w obie strony. Brak jakiegokolwiek zainteresowania z przeciwnej strony, zniechęca. Zaineresowanie ... mów co u ciebie... i wysłuchanie, nie dając nic od siebie, powoduje podążanie do niczego. Zaangażowanie obu stron moż prowadzić do zamierzonego celu, ale nie musi. Jeśli możemy naxwać przyjacielem choć jedną osobę z kregu swoich znajomych - poczujmy się szczęściarzami.

iceflame pisze...

Jeśli idziesz przez zycie z kimś, mając u boku jakąś ukochaną osobę samotność łatwiej znieść ale to wcale nie znaczy że jej wtedy nie ma. Samotnym mozna byc na tysiace sposobów... Kiedyś miałam okazję być bardzo samotną, prowadzić bloga na małym serwisie i poznać wiernych czytelników-blogowiczów. Ale internet się zmienił a ludzie się zmienili i dziś mam po nich tylko piękne wspomnienia :) Osobiście najbardziej boli mnie to że ludzie chętnie rozmawiają o pogodzie, sąsiadach z naprzeciwka i filmie w telewizji a nie maja ochoty na nieco ambitniejsze, rozwijające tematy bo myslenie... męczy. Pozdrawiam serdecznie wszystkich Samotnych i samotnych :)

Anonimowy pisze...

Nie mam przyjaciół :( ŻADNYCH :((((((((((( tęsknie za tym normalnie chce mi się płakać i jeszcze widzę jak wszyscy mają przyjaciół na zdjęciach to mnie wkurza ,bo oni są szczęśliwi mają przynajmniej jednego człowieka który ich rozumie i lubi a mnie ? Forever alone poprostu masakra.. A PO ZA TYM NIKT NIE ZASŁUGUJE NA BYCIE SAMYM! może zbyt narzekam ,bo mam rodzinę no ,ale oni mnie nie rozumieją ,wytykają mi błędy co bym nie zrobiła to źle , po za tym to strasznie smutne nie mam tej przyjaciółce ,której mogę wszystko mówić i się z nią razem śmiać wygłupiać i zaufać .PRZYNAJMNIEJ JEDNA ! CZY T TAK TRUDNO! Wiem ,że nikt mnie nie polubi mam niską samoocenę gdy bym się odważyła to bym przynajmniej miała jakąś koleżankę ,a tak to ,nie :( I może w tym, problem nie mam odwagi by zagadać,bo myślę ,że mnie wyśmieją ,znielubią ,nieakceptują .JA WSZYSTKICH AKCEPTUJĘ ,CZEMU? Świat musi być taki chociaż nikt nie mówi ,że będzie łatwy,ale to NAPRAWDĘ SMUTNE UWIĘZIONA Z WŁASNĄ DUSZĄ :( Normalnie nieraz nie chce mi się żyć coraz bardziej za tym tęsknie

A najgorsze jest to ,że w tamtym tygodniu widziałam dziewczynę i ona szła gdzieś ale mnie zauważyła ,bo szła w moją stronę ale nie podeszła do mnie pewnie szła do przyjaciółki udawałam smutną chociaż tak naprawdę było i chciałam do niej zagadać ale pomyślałam na pewno mnie zignoruje albo wyśmieje a potem poszła i to jest najbardziej smutne wtedy te wydarzenie z innych uderzyło mnie najbardziej aż się rozpłakałam a azwyczaj i normalnie tłumię swoje uczucia chyba ,że bym miała przyjaciółkę ale tak czy inaczej ona sobie poszła ja płakała i pytałam czemu ja i myślałam sobie i wiedziałam ,że już nikt nigdy mnie nie polubi to było najgorsze , i jak ja mam się zmotywować ?!

PS: Jestem z Mławy ,może ktoś jest z Mławy?

Anonimowy pisze...

To smutne ale ja też nie mam przyjaciół. Myślę , że przyjaźń z kilkoma osobami stopniowo rozkruszyła się podczas gimnazjum. Teraz jestem w liceum , były 'przyjaciel' ma dziewczynę od dobrych 2 lat, nie pamietam kiedy ostatnio z nim rozmawiałam. Jedynie z jego bratem mogę czasem spotkać się i porozmawiać, znamy sie od piaskownicy.Teraz przeprowadzilam się z rodzinnej wioski do miasta. Nie potrafię się tu odnaleźć. Pustka. Ciężko jest otworzyć się do innych , choć mam super klasę jakiej nigdy nie miałam, przezabawni i przemili ludzie. Tęsknię bardzo za dawnymi czasami, najbardziej boli mnie to, że osoby które były mi bliskie rzadko powiedzą na ulicy choćby "cześć" ...

Legolas pisze...

Próbujecie mi powiedzieć, że to wrażenie, że ktoś mnie zostawia nie jest tylko moim wymysłem? (ŁEEEEEEEEEEEE)
...

Marudna Maruda pisze...

Takie życie. Jak chodziłam do szkoły to miałam wielu znajomych i kilka przyjaciółek. Każda przyjaźń kończyła się wraz z pójściem do nowej szkoły. Obecnie jestem studentką i mam dwie dobre koleżanki z liceum, ale one mają teraz swoje obowiązki na głowie i nie ma czasu na spotkania. Zastanawiam się czy jak pójdę do pracy to znajdę kogoś z kim będę mogła mieć stały kontakt. Bo partner to za mało niestety. Może być najlepszym facetem na świecie, ale nie pogada się z nim o babskich sprawach. A szkoda

Anonimowy pisze...

im człowiek starszy tym mniej ma przyjaciół. ludzie nie są dani raz na zawsze.

schack pisze...

Świat pędzi szybko do przodu a my wraz z nim. Bardzo często brakuje już czasu chociażby na zwykłą rozmowę, nie mówiąc już o jakiejś głębszej relacji. Warto jednak przystopować i zastanowić się co jest dla nas tak naprawdę najważniejsze.

Anonimowy pisze...

To jestem kolejną osobą bez przyjaciół :-( Przez wiele lat wydawało mi się ze mam Przyjaciółkę, ale myliłam się. Jak była sama to nie było dnia, żeby nie zadzwoniła, nie przyszła. Byłam dobrym słuchaczem jej wszystkich miłosnych problemów, kłopotów w pracy itp. Teraz pamięta mój nr telefonu jak coś potrzebuje, nie jestem zapraszana na imprezy bo jestem sama, a jak już mnie zaprosi to najlepiej żebym zajęła się dziećmi bo rodzice chcą miło spędzić czas, a one przeszkadzają. Bardzo to boli. Wiele nocy przepłakałam. Teraz uczę się żyć bez "przyjaciół" bo i tak wiem, że nie będę mogła na nich liczyć.

Anonimowy pisze...

Ktoś mi kiedyś powiedział, ze na starośc robimy się coraz mniej tolerancyjni wobec innych ludzi. Mamy swoje przyzwyczajenia, wiemy co lubimy ,a czego kategorycznie nie. Ja natomiast stałam się bardziej tolerancyjna wobec innych,a mniej wobec samej siebie.Obwiniam się popełniając błedy i niepotrzebnie drążę w kółko ten sam temat. Wiem ,że to wpływa na relacje z innymi, ale wiedziec to niestety za mało.

Paweł Stachyra pisze...

Obserwuję otaczający mnie świat oraz Internet i widzę, że istnieje mnóstwo ludzi samotnych. Przykre to jest. :-( Niezależnie od wieku problem samotności dotyczy wielu ludzi. Jak rozmawiam z ludźmi i czytam wypowiedzi, to przyczyną może być między innymi styl życia społeczeństwa polskiego w obecnych czasach. Internet, smarftony, facebook i inne portale społecznościowe, dużo bodźców technologicznych - może to za dużo? Przypatruję się temu problemowi braku znajomych, przyjaciół i nawet stworzyłem ankietę o samotności: https://goo.gl/forms/bvKw2CNusingcO0G3.
Im więcej osób ją wypełni, tym więcej dowiem się o tym problemie i będę mógł zacząć coś działać. Nazywam się Paweł Stachyra i piszę tutaj publicznie, gdyż naprawdę chciałbym coś z tym zrobić - zamieszczam informację tutaj w Internecie, gdyż wiem, że dużo osób samotnych zagląda tutaj.
Przesyłam Wam dużo pozytywnej energii i życzenie, byście znaleźli wspaniałych znajomych, z którymi można konie kraść. :-)
Pozdrawiam ciepło
Paweł

Prześlij komentarz

Related Posts with Thumbnails